Zmagając się z problemem przez dłuższy czas można sobie życzyć: "niech to wreszcie zacznie działać!". Przypuśćmy, że zaczyna... i co? Hip? Hip? Hurra?

Niekoniecznie. Jeżeli coś zaczęło działać ot tak, nagle, samo z siebie, równie dobrze może ot tak, nagle, samo z siebie przestać działać. Wiadomo, że nie ma czasu, że gonią kolejne zadania, że priorytety, że terminy... ale mimo wszystko dobrze jest w takiej sytuacji wygospodarować jeszcze kilka chwil na dojście do przyczyny tego cudu niepokalanego zadziałania. Po prostu: założyć, że to jeszcze nie jest stuprocentowe rozwiązanie problemu. Bo:

Lepiej wiedzieć czemu nie działa niż nie wiedzieć czemu działa

Można by się pokusić o stwierdzenie, że z drugiej strony lepiej nie wiedzieć czemu działa niż nie wiedzieć czemu nie działa. Ale to już śmierdzi zagrożeniem mentalnej pętli nieskończonej, więc na tym poprzestanę:).

Źródło: refluksje własne


Komentarze

G

27 lutego 2011 14:20

"cudu niepokalanego zadziałania" i "Lepiej wiedzieć czemu nie działa niż nie wiedzieć czemu działa" dobre :)

MSM

27 lutego 2011 17:30

Z pamięci - "Jeśli nie wszystko działa, nie przejmuj się. Gdyby było inaczej, straciłbyś pracę" :)

mateusz

28 lutego 2011 17:33

dokładnie tak mi sie czasami dzieje...nie dziala, nie dziala, nie dziala i, nagle, w niewyjaśnionych okolicznościach - zaczyna działać! Tylko po to, by następnie powrócić do stanu niedziałania... bu

Komentarze zamknięte