Czym może kierować się klient wybierając freelancera-programistę? Z grafikami na pewno ma łatwiej - wystarczy obejrzeć portfolio. U nas jednak sytuacja się komplikuje. Często programista najzwyczajniej w świecie nie może pokazać zrealizowanych projektów, bo były pisane na wewnętrzne potrzeby jakiejś firmy i umowa zabrania takich praktyk. A jeżeli już może pokazać, to w wielu przypadkach klienci postanowili ciąć koszty i zadowolić się zwykłym, szarym, standardowym winformsowym UI. Czy zrobi to wrażenie na potencjalnych nowych zleceniodawcach? Na pewno nie. A jeśli już nawet mamy projekt, który możemy pokazać na zewnątrz (jak publicznie działająca strona), i do tego ładnie wyglądająca, to... co z tego, skoro nasza praca i tak zawarta jest pod spodem, pod całą grafiką i wszystkimi fajerwerkami? Przecież nawet gdybyśmy byli w stanie pokazać klientowi kod, to w 90% przypadków będzie to dla niego czarna magia.
Piszę o tym w kontekście portali oferujących zlecenia dla freelancerów. Czy kontakt przez taki portal wystarczy do owocnej współpracy na linii klient-programista? Moim zdaniem niekoniecznie. Skoro klient nie jest w stanie ocenić umiejętności programisty na podstawie jakiegokolwiek portfolio (bo w portfolio liczy się grafika) to czym powinien się kierować przy wyborze realizatora projektu?
Kryteriów może być sporo, niektóre z nich to:
- widać, że się zna i wie o czym mówi, jednak nie "szpanuje" nieistotnymi z punktu widzenia klienta informacjami
- zwraca uwagę na szczegóły (dopytuje o specyfikację)
- ma poważne, odpowiedzialne podejście do tematu (m.in. jest gotów udzielić gwarancji na swój produkt)
- ma odpowiednie referencje i doświadczenie
- ...pewnie wiele innych
Żadnego z tych punktów nie da się ocenić na podstawie prostej tabelki z ofertami do realizacji projektu.
Ale to przecież tylko jedna strona kaloszy. Może to zabrzmi dość dziwnie, ale klient powinien być w równym stopniu zaakceptowany przez freelancera, jak freelancer przez klienta! Liczy się wiele kwestii:
- wie czego chce (niekoniecznie w najdrobniejszych szczegółach, w końcu podczas realizacji projektu cały czas jest się w kontakcie)
- jest świadom tego, że podpisanie umowy wiąże się z obdarzeniem wykonawcy sporą dawką zaufania w kwestiach realizacyjno-technicznych i wykonawca może sugerować słuszne zmiany w specyfikacji
- będzie autentycznie zaangażowany w proces tworzenia i testowania projektu (aż dziwne jest jak wielu zleceniodawców nie interesuje się zupełnie systemem do "daty oddania" wyznaczonej w umowie)
- ma zarezerwowane fundusze na projekt i nie oczekuje pracy za przysłowiową miskę ryżu - współpraca z klientem kłócącym się o 100zł zawsze odbije się czkawką
- ...pewnie wiele innych
Czy tego dowiemy się przez taki portal? Też nie!
A jednak takich portali jest sporo, i chyba mają się całkiem nieźle. Czy ludzie po obu stronach barykady nie zwracają uwagi na wymienione przeze mnie wyżej punkty? Czy może zlecane tam projekty są po prostu za małe żeby bawić się w takie podchody? A może kontakt przez taki portal jest tylko wstępem do dalszego procesu pseudo-rekrutacji?
Przyznam że nigdy z takiego portalu nie korzystałem, więc się szczerze zastanawiam jak to wygląda. Korzystacie z takich portali? Jeśli tak to zachęcam to podzielenia się wrażeniami w komentarzach.