Nienawidzę gołębi - fajdają, hałasują i nic innego poza tym nie robią. Dlatego też dość głupio się czuję zachowując się jak jeden z nich. Przez ostatni tydzień (i co najmniej jeden przyszły) z samego rana wybywałem ze swoją Joanną na miasto, aby do naszego gniazda przywlec coraz to nowe rzeczy. A to glazura, a to panele, a to farby, a to światełka... gołębie jak nic. I o ile samo to zajęcie jest dużo przyjemniejsze niż się początkowo spodziewałem, to jednak jego czasochłonność jest wprost przerażająca. Nie pozostaje siły na nic - ani pracę, ani blogowanie... mało tego, przez te ostatnie dni siedziałem przy komputerze najmniej od dobrych kilku lat. Jedyne na co się zdobywam to aktualizacja listy uczestników mojego konkursu, którego popularność trochę mnie szczerze mówiąc przeraża.

Wszystko "się zbiera" na przyszłość. Mam braki zarówno w pracy, jak i na blogu. Nie udaje mi się również na bieżąco śledzić poczynań śmiałków zgłoszonych do konkursu. Ale cóż, kwestia priorytetów. Jak się już człowiek na 30 lat zadłuża, to chce aby efekt owego zadłużenia miał jakieś sensowne rency i nogi :).

Tak więc w wakacyjnym czasie zachęcam do zapoznawania się z projektami konkursowymi, a ja tymczasem gniazdo plotę;). Ale... I'll be back, mam nadzieję że w przeciągu 1-1,5 tygodnia.

Ghrr, ghrr,

Procent the Pigeon


Komentarze

(Wojtek)szogun1987

14 sierpnia 2010 19:15

Rozumiemy ;-]

Na gołębie polecam wiatrówkę ;-]

szmergiell

14 sierpnia 2010 19:43

Jak to na samym końcu napisałeś: priorytety, priorytety :) W sumie to lepiej mieć ładnie chatkę urządzoną, aniżeli pomieszkiwać tylko częściowo rozpakowanym... ale pocieszę Cię. Jeszcze trochę czasu minie, zanim wszystko sobie poukładasz (w domu, oczywiście), bo z tego co zrozumiałem, to glazurę, panele, farby i świecidełka kiedyś też trzeba zrobić.. niekoniecznie pewnie to będziesz Ty, ale zapewne sporo czasu to wszystko i tak zajmie (dobry kolega od kilku miesięcy załatwiał sobie fachowców -- niby w końcu mu się udało :P). Więc ja biorę poprawkę na Twoje blogowanie, że to nie będzie jedynie tydzień bądź półtora :) Obym się miło rozczarował.

PS A lista uczestników konkursu rośnie, rośnie. Gratuluję dobrego pomysłu z tym konkursem.

Michał Franc

15 sierpnia 2010 00:56

30 lat zadłużenia ... not o już masz kotwicę ....

Soltys (MrRandom)

15 sierpnia 2010 14:18

Dziś koniec z nowymi kandydatami do DSP.

Efekt? -> Mniej postów na Twitterze?

Trzymaj się.

Pozdrawiam.

Maciej Aniserowicz

6 września 2010 07:04

Skazani na Devshank

Skazani na Devshank

Komentarze zamknięte