Freelancer może czerpać zlecenia z różnych źródeł. Może za nie dostawać również różne pieniądze. Wśród polskich portali zawierających oferty zleceń dla wolnych strzelców prym wiedzie niezaprzeczalnie http://zlecenia.przez.net/. Jednego faktu podważyć się nie da: większość cen panujących w tym (i podobnych) miejscu można uznać za... promocyjne:) .
Jak strona ta postrzegana jest przez "środowisko profesjonalistów"? Najczęściej: jako siedlisko nieuczciwych, krwiopijczych, bezwzględnych amatorów pracujących za przysłowiową miskę ryżu, absurdalnie zaniżających ceny, robiących niezdrową konkurencję "prawdziwym specjalistom" liczącym sobie za podobne zadania 10x wyższą kwotę. Kim są "prawdziwi specjaliści"? W tym kontekście umieściłbym w owej grupie ludzi uprawiających freelancing zawodowo, full-time, to znaczy: muszą wyżyć z tego co zarobią, utrzymać rodzinę, spłacić kredyt, kupić samochód etc. A "amatorzy" (zastrzegam: w żaden sposób wykorzystuję pejoratywnego znaczenia tego słowa)? Generalnie: ci, którym wystarczy mniej:). Albo: początkujący/licealiści/studenci.
Czy my - "zawodowcy" (bo według powyższych kryteriów zaliczam się do pierwszej grupy) - mamy prawo negatywnie oceniać swoich, bądź co bądź, konkurentów? Moim zdaniem - absolutnie nie. Sam bardzo często spotykam się z ofertami studentów sklejających aplikację za pól-darmo. Ale czy nazwę ich złodziejami? "Dumperami"? Nieuczciwymi partaczami? "Najostrzejszy" komentarz adekwatny do sytuacji to moim zdaniem co najwyżej zdumione uniesienie brwi (jednej) (właśnie to zrobiłem, czując się niezwykle dystyngowanie;) ).
Cóż... takie są prawa rynku. Co jednak za tym idzie? Uważam, że dość bezpieczne jest założenie, iż za bardzo niską stawkę nie można oczekiwać bardzo wysokiej jakości. W moim mniemaniu raczej jasne jest, że w swojej dziedzinie prawdopodobnie wykonam zlecenie lepiej, niż prawie-darmowy konkurent wynajęty za pośrednictwem http://zlecenia.przez.net. Nie ma to nic wspólnego z zawyżonym poczuciem własnej wartości. Czysta logika nakazuje po prostu wnioskować, że ludzie na podobnym poziomie pracują za podobną kasę. Jeśli nie potrafią sprzedać swoich usług za wyższą cenę to najwidoczniej nie są tak dobrzy.
Ale postawmy się w roli klienta. Jeżeli mój konkurent wykona zlecenie dużo taniej niż ja, a zleceniodawca będzie zadowolony mimo niższej jakości wykonania to moim zdaniem nie ma problemu. I wcale się nie zdziwię, gdy kolejnym razem ponownie wynajmie najtańszą siłę roboczą - jakość nie zawsze jest najważniejsza. Każdy, nawet najlepszy, programista musi czasem pójść na kompromis i powinien rozumieć to założenie doskonale. Czy ten sam klient zapłaciłby więcej, gdyby nie znalazł tego wykonawcy? Pewnie tak. Jednak wycenianie własnej pracy na poziomie 10zł/h to wybór danej osoby, i nie jest to moja sprawa. Jest to jej sposób na zarobek i żadne "psucie" moich interesów nie ma tu kompletnie nic do rzeczy. Moim zdaniem absurdem jest wymaganie od wszystkich programistów, żeby pobierali za swoje usługi wysokie opłaty tylko po to, abym i ja mógł takowe pobierać.
Między innymi po to zostałem freelancerem, aby być... "free". Nikt nie ma prawa narzucać mi stawek, podejścia do klienta, sposobu na życie - mogę sam o wszystkim decydować. I o to przecież chodzi! Ale to działa tez w drugą stronę - JA nie mam takowego prawa w stosunku do innych. Narzekanie na niskie stawki u konkurencji wydaje mi sie śmieszne. Oferują GORSZY produkt za NIŻSZĄ cenę (jeśli okazałoby się inaczej to wszystkie moje refleksje na jakiekolwiek tematy całkowicie tracą sens:) ). Moim (i każdego, kto chce zarobić więcej niż średnia na tym portalu) zadaniem jest:
1) przekonać klienta, że jakość mojej pracy jest wyższa
2) przekonać klienta, że ta jakość faktycznie jest mu potrzebna (co - jak napisałem wcześniej - wcale nie musi być prawdą)
3) przekonać klienta, ze nie będzie żałował decyzji o płaceniu wyższej stawki za wyższą jakość
Chyba takie są realia oferowania własnych usług na jakimkolwiek rynku, jeśli nie jest sie monopolistą?
Dlatego też uważam, że nikt nie ma prawa przesadzać z pisaniem o "psuciu rynku". Istnieje konkurencja potrafiąca zrobić coś o wiele taniej? Normalna sprawa. Nie do końca rozumiem czego oczekują ci narzekający na niskie ceny usług. Chcieliby, aby nagle stawki wszystkich programistów/grafików podskoczyły o 200-300%? W wyniku jakiegoś tajemnego paktu wszyscy podbijamy cennik? Trochę to bez sensu.
Skąd u mnie zrozumienie aktualnego stanu rzeczy, na który również powinienem niby narzekać? Otóż rok temu, startując z własną działalnością, potrzebowałem wizytówki. Niby głupia sprawa. Czy moja wizytówka musiała być dopieszczona z każdej możliwej strony? Nie. Po prostu chciałem fajnego pomysłu i dobrego wykonania, ale zależało mi też na jak najniższych kosztach. "Grafik z prawdziwego zdarzenia", po jakichś-tam artystycznych studiach, zaśpiewał mi 600zł. Podobno "to wcale nie jest dużo". Hmm... pewnie nie. Ale nie byłem skłonny ponieść takiego wydatku na ten cel. Skończyło się na tym, że wszystko zrealizował mi znajomy za flaszkę dobrej whisky, i wykonał "damn-good job". Ja, jako klient, wybrałem rozwiązanie 4x tańsze o jakości i tak zbyt dużej jak na moje oczekiwania. Czyżbym zepsuł rynek?
Cały ten powyższy wywód ma też drugą stronę medalu. Jest nią klient przychodzący do specjalisty gotowy zapłacić stawkę amatora za jakość z wyższej półki. Ale to temat na osobne rozważania.
Na koniec: żyj i daj żyć innym. Jeśli nie potrafisz zarobić na freelancingu tyle ile byś chciał, to nie szukaj winnych wśród konkurencji. Skup się na tym, co sam możesz zrobić lepiej.
Mam rację, czy też potępicie mnie za takie postawienie sprawy?