Po jesiennym wzbogaceniu domowej maszynerii o filmowo-programistyczno-giercowego Della Vostro 1720 (BTW: jeśli się nad nim zastanawiasz, to... prawdopodobnie w podobnej cenie znajdziesz coś bardziej satysfakcjonującego) nadszedł czas na spimpowanie mojego głównego przyjaciela PC. Dwa rdzenie i 4 GB RAMu to nie jest na dzisiejsze czasy sprzęt wystarczający do zawodowej deweloperki, szczególnie dla kogoś tak uzależnionego od wirtualizacji jak ja (na hoście nie mam nawet zainstalowanego Visual Studio!).
Po lekkich przebojach (cała procedura trwała ponad dobę od momentu wyjścia do sklepu:) ) wszystko jest już tak jak być powinno. Intel i5 750 wsadzony w MSI P55-CD53, 8 GB RAMu daje aktualnie zapas ponad 3 GB, 750W Chieftec także dostarcza tego co trzeba w ilości większej niż trzeba, a publikować posty mogę dzięki Pentagram HorNET P 6121-L6.
Kilka uwag na przyszłość, głównie dla samego siebie:
Nie zastanawiaj się czy upgrade się opłaci - to jest oczywiste
Co tu dużo gadać - czas to pieniądz. Czas oczekiwania na reakcję komputera to czas zmarnowany, więc potencjalny pieniądz wyrzucony w błoto. Z kolei pieniądz zainwestowany w szybszy sprzęt => mniej czasu straconego na oczekiwanie => więcej czasu spędzonego na zarabianiu => więcej kasy na kolejny upgrade za jakiś czas:). Proste i oczywiste.
Nie doświadczyłem jeszcze w pełni tego co oferuje mi nowy sprzęt, ponieważ nadal całą swoją pracę wykonuję na Virtual PC. A ten bękart, wiadomo - potrafi wykorzystać jedynie jeden rdzeń. Czekam na premierę VS 2010, aby stworzyć sobie cały nowy "programistyczny ekosystem" (Win 2008 R2 + VS 2010 + SqlServer 2008) bazując na VMWare, które to z wieloma rdzeniami radzi sobie tak jak każda platforma wirtualizacyjna radzić sobie powinna. Oł maj, ależ to będzie gnało! Już teraz, pomimo VPC, odczuwam zauważalną różnicę w codziennej pracy - jednak 2x więcej RAMu przydzielonego wirtualce oraz szybszy procesor robią swoje. A co to dopiero będzie, gdy maszyna deweloperska dostanie więcej niż 1 rdzeń (czyli wyjdzie ze średniowiecza w którym przez tyle czasu ją trzymałem)?
Producent po to dodaje płytkę ze sterownikami, abyś z nich skorzystał!
Paradoksalnie najwięcej czasu spędziłem na wybieraniu takiej pierdoły jak karta WiFi. Poprzednia płyta główna miała ją fabrycznie, więc nie było problemu. A jak zacząłem czytać o problemach jakie ludzie mają z kartami to aż mi się dziwnie zrobiło. USB czy PCI? Antenka taka czy sraka? Linksys, Pentagram czy jeszcze coś innego? Działa na Win7 czy nie działa? I tak dalej... W końcu wybrałem kupiłem, podłączyłem i się zasmuciłem. Co prawda internet był, ale działał zauważalnie wolniej. Na tyle wolno, że nie dało się na laptopie obejrzeć filmu ciągniętego bezpośrednio z PC w domowej sieci.
Po tygodniu do durnego łba dotarła oczywista myśl - a może tak zainstalować sterowniki z dołączonej płytki zamiast ufać temu co mi standardowo zaproponował Windows? I co prawda instalator nakrzyczał na mnie że nie ma odpowiedniej wersji dla Windows7, ale po ręcznej instalacji sterowników z Visty wszystko wróciło do normy - śmiga jak błyskawica, nie rwie, nie rozłącza... jest jak powinno być.
A ja teraz czuję się jak debil.
Nigdy więcej zasilacza bez "cable management"
Nie planowałem wymiany zasilacza. Na forum popytałem łebskich kolesi czy mój aktualny BeQuiet 450W wytrzyma - i zapewnili mnie, że wytrzyma. Jak się okazało przy pierwszej próbie uruchomienia - nie wytrzymał. No cóż...
W ś.p. zasilaczu najbardziej denerwowało mnie, że tyle kabli niepotrzebnie wala się w obudowie. Postanowiłem więc korzystając z okazji zmienić ten stan rzeczy i kupując 750W bydlę wybrałem model z odłączanymi kablami. I tak jak napisałem wyżej - była to decyzja zdecydowanie znakomita.
BTW, z wielką niecierpliwością czekam aż do codziennego użytku wejdą dwa wynalazki: teleportacja i bezprzewodowy prąd. Ciekawe czy dożyję...
Zabawność
Na koniec anegdotka.
Przed zakupem wysłałem do sklepu maila o takiej treści:
"Witam,
Czy istnieje mozliwosc zamowienia produktow i odbioru ich w Warszawie tego samego dnia?"
Uzyskałem odpowiedź:
"Witam,
Oczywiście, wystarczy złożyć zamówienie zaznaczając w koszyku Sposób dostawy/odbioru towaru na odbiór w sklepie znajdującym się w Warszawie."
Zamówiłem więc dnia następnego (wtorek) i dostałem powiadomienie, że zamówienie będzie gotowe do odbioru w piątek. Nie ma to jak rzetelna informacja dla klienta:).
Na szczęście to jedyna wpadka sklepu (gral.pl - mimo wszystko mogę z czystym sumieniem polecić), co jest niczym w porównaniu z moimi przygodami z Sirius.pl przed niespełna trzema laty (wspomnień tych oszczędzę i sobie i wam, bo łaskawie sami zdechli i zniknęli z powierzchni ziemi).