Tym razem nowa konwencja. Prawdopodobnie jedyny taki wyskok. Niezainteresowanych moim wcieleniem się w autorkę Harry'ego Pottera zapraszam do pominięcia literackiego wstępu i przeczytania ostatniej, jedynej "wartościowej technicznie" części. Klik.
Wstęp
Był to jeden z tych lekkich, letnich dni w magicznej szkole Softwartu. Leniwie rozpoczynał się piątkowy wieczór.
"Czas na zmiany! " - pomyślała Marry Softer zdejmując czarodziejski kapelusz i rzucając w kąt sfatygowaną różdżkę. "Ile można bawi...
[More]